Trudno stwierdzić, czy lepiej się go ogląda, czy słucha. Jedno i drugie sprawia przyjemność. Adam Lambert niesamowicie dużo otrzymał od losu. Fenomenalny wokal gwarantuje mu miejsce wśród najlepszych współczesnych wokalistów, a aparycja przyprawia fanki i fanów o szybsze bicie serca. Koncertując z zespołem Queen, Lambert ma okazję współpracować z żywymi legendami, ale jego solowa kariera jest dowodem na to, że sam również daje sobie świetnie radę. Nic dziwnego, że koncert 30.04 w warszawskim Torwarze przyciągnął tłumy. Nie da się ukryć, że wśród publiczności najwięcej było nastolatek. Zdarzali się też rodzice, którzy przyszli ze swoimi podopiecznymi. Mimo tego, iż byłam świadoma, że Adam w Polsce cieszy się dużą sympatią, nie spodziewałam się takich kolejek. Byłam zaskoczona, podobnie jak na koncercie Queen, gdy podczas rozmów z fanami często okazywało się, że przyszli tylko z powodu Adama. Od tego czasu minęło ponad 14 miesięcy, pojawiła się trzecia solowa płyta Lamberta „The Original High”, a singiel Ghost town stał się mega hitem. Kto wie, jeżeli kariera Lamberta będzie się rozwijać w takim tempie, to może następnym razem zapełni stadion narodowy.  Oczywiście bardzo mu tego życzę. Na razie był to Torwar, ale i on był wypełniony po brzegi. Supportem był tajemniczy DJ Bart B, który nawet nie został oficjalnie przedstawiony. Swój set zaczął od remiksu Riders on the Storm (Cudder&Mulder). Jako wielka fanka The Doors byłam zachwycona. Przez 30 minut support rozgrzewał publikę radiowymi hitami.

Oczekiwanie na Lamberta się dłużyło, szczególnie, że rozpoczął 20 minut później niż planowano, a w hali panowała straszna duchota. To wielki minus tego koncertu i dziwię się, że nikt nie zadbał o jakąś klimatyzację. Omdlenia niestety zdarzały się dość często i niektórzy opuszczali koncert na noszach. Kilka kubków wody podanych publiczności przez pracowników nie załatwiło sprawy. Wytrwale stałam w tłumie, co jakiś czas podnosząc głowę i starając się złapać trochę powietrza. Fatalna sprawa. W końcu na scenie wyświetliły się przepiękne efekty wizualne, w tym biało-czarne fotografie Adama. Gdy się pojawił, wskoczył na podest. Miał na sobie duże, trochę kosmiczne okulary i taki też czarny strój z białymi elementami. Smartfony trochę przysłoniły mi artystę. Ok, mamy 21 wiek, rozumiem, że fani chcą mieć pamiątkę, ale skoro przychodzę na koncert, to chcę go doświadczać w tej konkretnej chwili, słuchać, oglądać, a nie podziwiać na swoim smartfonie. Cieszmy się chwilą! Niestety mało kto podzielał moją opinię. 😉 Mimo że w intro pojawiła się linia melodyczna z Ghost town, Adam rozpoczął od chwytliwego Evil in the night. Miasto duchów zabrzmiało jako trzecie. Fani przygotowali się na tę okazję i publika wypuściła balony z namalowanymi duszkami. To była jedna z fanowskich akcji, którzy dla Adama przygotowali również kartki z napisem, że witają go ponownie w Polsce. Niestety te kartki zabierano fanom już przy wejściu i nie wszyscy zdołali je wnieść na halę. Kolejny minus i naprawdę trudno mi zrozumieć taką reakcję pracowników. Co złego jest w tym, że fani podejmują aktywność, by sprawić przyjemność artyście? Sam Lambert nie skomentował akcji z balonami. Na scenie towarzyszyli mu chórzyści, którzy jednocześnie byli tancerzami – egzotyczna Holly Hyman, która wymachiwała swoimi długimi warkoczykami i świetny Terrance Spencer, którego ruchy były tak zniewieściałe, że przebijał w tym swoją koleżankę.  Sporo było w tym wackingu, a momentami miałam wrażenie, że chłopak urwał się z jakiegoś pokazu chippendales. 😉 Tak, show Lamberta ociekało seksem i to nie tylko z powodu tancerzy, ale przede wszystkim samego Adama, który seksownie kręcił biodrami, dotykał się po klatce piersiowej, subtelnie wykonywał kopulacyjne ruchy, a momentami nawet można było zauważyć inspirację słynnym ruchem Michaela Jacksona (nie, nie o moonwalk mi chodzi ;)). Tak, Lambert robił show. Było to trochę teatralne, była choreografia, subtelna, ale wymagająca i przesiąknięta erotyzmem. Nie było to wulgarne, wszystko mieściło się w granicach dobrego smaku. Było po prostu seksownie, a od Adama trudno było oderwać wzrok. Lambert zmienił strój jeszcze dwa razy. Kolejnym był czarny tshirt i czarna marynarka. Stylizacja zdecydowanie najlepsza. W tym wydaniu mógłby równie dobrze przechadzać się po wybiegu jakiegoś sławnego projektanta. 😉 Na końcu przebrał się w strój, dla którego inspiracją chyba była zebra.;) Ponieważ ładnemu we wszystkim ładnie i w tym prezentował się świetnie, a fanki zwracały uwagę na piękne i święcące diamencikami buty.

Wygląd wyglądem, ale najważniejszy był wokal. Wykonania na żywo to dobry weryfikator umiejętności. Adam zdał egzamin celująco, co więcej, na żywo brzmi o wiele lepiej niż na płycie. Na scenie czuje się jak ryba w wodzie, bawi się swoim głosem, od czasu do czasu pozwalając sobie na dodatkowy popis swoich wokalnych umiejętności. Zachwycał, a szczególnie zachwycił mnie wykonaniem Mad World – utworu, którego cover nagrał m.in. Gary Jules, a oryginał należy do Tears For Fears. Lambert przebił interpretacją swój wcześniejszy cover tego utworu. Co do coverów, to pojawiło się też Let’s dance Bowiego, a już na samym końcu Another one bites the dust Queen. Nie obyło się bez słodkich słów do widowni. Lambert przyznał, że Polska to jeden z jego ulubionych krajów, a jego serce, mimo że wciąż jest „miastem duchów” staje się żywe dzięki Polsce, która zresztą też zadbała o to, żeby Ghost town stało się hitem. Mogłoby się wydawać, że karmi nas frazesami, ale publika naprawdę świetnie się bawiła i pozytywnie odbierała Lamberta. Pozytywnie to jednak za mało powiedziane, bo interakcja między artystą a publiką była bardzo silna. – We love you, we love you – krzyczeli fani, co pewien czas skandując jego imię albo wyrażając wdzięczność przez huczne „thank you”. On sam po koncercie napisał na Twitterze podziękowania dla polskiej publiczności. Jakaś fanka rzuciła stringi na scenę. Artysta je podniósł i z uśmiechem powiedział, że woli jockstrapy, czy dość skąpą męską bieliznę. 😉 Odwoływał się do tolerancji i poniekąd do swojej seksualności, mówiąc o tym, że każdy z nas jest inny, że dzieli nas wiele rzeczy, ale każdego z nas łączy to, że mamy serce i kochamy muzykę.

Część fanów, oczekująca na Lamberta po koncercie, miała szczęście – artysta podszedł do nich i rozdawał autografy. Byłam w tej grupie, ale nie podłożyłam niczego do podpisu. Raczej nie kolekcjonuję autografów i bardziej skupiałam się na zdjęciu. Problem polegał na tym, że Lamberta od fanów oddzielała wysoka brama, a jego samego zasłaniały pręty. Trudno było robić zdjęcie w takim otoczeniu, zważywszy na to, że miała to być fotka z koncertu, a nie z …więzienia. 😉 Reszta fanów nie poddawała się i oczekiwała przez wiele godzin artystę, ale człowiek z obsługi zagroził, że potraktuje ich…gazem. Niestety byłam świadkiem tego zdarzenia. Kolejny minus i sytuacja, która chyba nie wymaga komentarza. Ci, którzy chcieli zdjęcie z artystą, mogli zakupić pakiet VIP. Ten pakiet gwarantował jedno zdjęcie z Lambertem zrobione przez profesjonalnego fotografa. Problem w tym, że przyjemność przy najtańszej opcji kosztowała ok. 530 zł (nie wliczając zwykłego biletu na koncert, który trzeba było osobno kupić). Dla wielu fanów problemem była oczywiście cena oraz fakt, że informacja nie była jakoś specjalnie nagłośniona i wielu nie miało pojęcia o takiej możliwości. Na szczęście dla tych, którzy odeszli z kwitkiem, Lambert ponownie zagra w Polsce i to z zespołem Queen już 19.06 na Live Festival Oświęcim. Podczas koncertu Adam poprosił fanów, by obiecali, że pojawią się na czerwcowym koncercie. Reakcja na pewno była dla Lamberta satysfakcjonująca. Obiecałam również, a co!

22

11

44

3 thoughts on “Miasto Lamberta

  1. Świetnie napisane!
    Wokal niesamowity. Przed koncertem zastanawiałam się czy na żywo rzeczywiście brzmi tak doskonale. Muszę przyznać, że to niesamowity głos, a zachowanie sceniczne potwierdza, że to nie zwykły celebryta znany z jednego hitu, ale prawdziwy artysta.

    Pozdrawiam
    Voytehovna.blogspot.com

  2. Thank you for your own labor on this website. My aunt enjoys doing investigation and it’s really simple to grasp why. We all learn all regarding the compelling medium you create very useful tactics on the website and as well as recommend response from website visitors on the subject matter so my simple princess is undoubtedly studying a whole lot. Take pleasure in the remaining portion of the new year. You’re performing a terrific job.

  3. I as well as my buddies have been digesting the great helpful tips from the website and before long came up with a terrible suspicion I never expressed respect to the web blog owner for those techniques. These young boys were definitely certainly glad to see all of them and already have definitely been having fun with these things. Many thanks for simply being indeed thoughtful as well as for selecting this kind of superb resources most people are really desirous to be aware of. Our own honest regret for not saying thanks to sooner.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *